Piękna i pewna siebie. Zdawało mi się, że jest najlepszą osobą na świecie. Przynajmniej ona tak o sobie zawsze mówiła. Jako dziecko darzyłam ją miłością bezwarunkową.
Poranki zależały od jej humoru. Bywało tak, że bez powodu wszyscy byliśmy najgorszymi istotami świata. W okuł szalała tylko histeria, a cały świat winien był wtedy ją przepraszać.
Czy miałeś kiedyś uczucie, że jesteś nienawidzony? Szczególnie za własną tożsamość. Co wtedy się robi? Ja chowałam swoje "ja", by nie zostać za nie stępioną, choć i tak byłam.
Bo przecież "całe życie kreci się tylko wokół ciebie". Mnie? Przecież miałam 5, 7, 10 lat. "Wpędzicie mnie do grobu!" mama przez nas umrze? Jakie musimy być złe.
Ah, to boli, choć wtedy jak byłam mała nie bolało aż tak jak teraz.
Były zmiany mieszkań, wchodzący do domu komornicy, wyjazdy zagraniczne, samochody, chaos, chaos i brak poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.
"Taki jest życie" non stop słyszałam. Wtedy gdy pożyczyłam pierwsze zarobione pieniądze. Wtedy gdy prosząc kilka lat o ich zwrot, czułam się winna. Zakaz zamykania pokoju, wieczne naruszenia mojej prywatności, krzyki, oznaczanie mojego zachowania "jak dziwki".
Później praca w ich firmie i nie dostawanie pensji. "Przecież i tak nic nie robisz"
Później, wiele wiele innych zdarzeń. Wtedy nie wiedziałam, że psychika ma datę ważności.
I splasz. Rozpadłam się na wiele marnych kawałków. Nawet nie wiem, czy to ja się rozsypałam , czy to moja konstrukcja, którą tworzyłam dla matki. Ałaaa znów boli.
Pojawiły się leki i znów stałam się niewolnicą. Przypływy miłości na przemian z odtrącaniem, tak chciałam tych przypływów. Traciłam pracę, traciłam związek, traciłam... sen. Traciłam to bo byłam winna. "Sama sobie takie życie zafundowałaś" , "Nie dziwie się że cię to spotkało", "oj daj mi już spokój z tymi lękami"
Furie na przemian z pseudo miłością. Ałaaa wspomnienia bolą.
Cholera...ale to było uwłaczające.
Teraźniejszość boli jeszcze bardziej. CDN
Dziękuje za zrozumienie,
OdpowiedzUsuńCzekam na moment, kiedy jej postawa nie będzie miała już wpływu na moje życie.
"Apokryf"
OdpowiedzUsuńPosłuchaj Barcelony i nie martw się:
Szczęście jest tak bardzo blisko
Jeśli tego chcesz
Marzeniami zbuduj przyszłość
Swój własny los...
Ciężko się uwolnić od toksycznej rodziny (bo chyba tak to można nazwać). Bardzo trudno. Bo jeśli taka sytuacja trwa przez lata, można stać się wrakiem. I przestać walczyć.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, żebyś była szczęśliwa. I spokojna.
Dziękuję, znajdę sposób. Mam nadzieje.
OdpowiedzUsuńTo o czym piszesz dobrze mi jest znane. Przerabiam to samo, choć obecnie bez lekarza...
OdpowiedzUsuńwww.zyciejesttrudne.pisze.comysle.pl,
pozdrawiam