Cóż trochę z paniki, ale zdecydowałam się wrócić na paroksetynę.
Kilka dni bezsennych i lękowo depresyjnych dało o sobie znać. OSZZZ ta pora roku zawsze wszelkie tąpnięcia dzieją się w marcu i trwają.
Cóż nie jest lekko. Wystraszyłam się co niemiara i wręcz spirala nakręcania się nie miała końca.
Wprowadzanie od nowa leków to pogorszenie o czym zapomniałam, a mam okazję zasmakować znowu i jest to całkiem okrutne.
Do dolegliwości dolączyla dziwna bezsenność i trwa trochę zbyt długo. Jest wiec powód do zmartwień, bo niewyspanie jest męczarnią, a Ty musisz iść do pracy.
Wczoraj byłam na spotkaniu z nowym lekarzem od bezsenności, będziemy próbować z nią się uporać. Jakoś paroksetyna zwykła być sennym lekiem, a tu takie chece.
Do tego mam przepisany clonozepam na okres wyciszenia i jak zawsze obawiam się że benzodiazepina mnie uzależni.
Tak ogólnie to teraz nie ma rzeczy której się nie obawiam. Tak wygląda pogorszenie. Przychodzi z nienacka i jest bezwzględnę. Uderza lękowo, depresyjnie oraz natrętnymi myślami.
Tak, ale to też pewna strona nerwicy o której chciałam Wam powiedzieć. Pewnie nie ja jedna z tym się spotkałam i mimo pelnej wiary, że poradziłam sobie z większoscią problemów razem z teraputką i moją blogową autoterapią okazało się, że znowu muszę przyowdziać zbroję, wziąć miecz i toczyć tę nierówną walkę.
Jednak wiecie, że moj cel jest tylko jednem. Wyzdrowieć i do tego będę dalej dażyła.
Póki co wyślijcie mi trochę wsparcia, gdyż teraz to ja go potrzebuję.
Obiecuję oddać z nawiązką.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz