Siedzę więc w pokoju w tle leci "In the arms of an angel" i wyobrażam sobie że jestem właśnie w tych ramionach anioła, który chroni mnie w moich ciemnych czasach. Błąkam się po omacku poznając kształty na nowo, mimo że idę tak długo czuję że to dopiero początek.
My ludzie o ponadprzeciętnej wrażliwości widzimy świat w dodatkowym wymiarze. Mimo że tylko nam znane jest odczuwanie szczęścia w największym możliwym poziomie, to tak samo przeżywamy i nieszczęście.
Nie ma nic złego w tym że jesteśmy inni, tylko Świat w którym wygrywają najsilniejszy nie pozwala nam żyć z nim w harmonii. Dlatego chrońmy nasze wartości...
Dziwne, ale nie uważam się za słabą. Nie dużo osób dałoby temu radę, a ja idę do przodu choć nie widać nawet horyzontu.
Latricja będzie szła póki starczy tchu i nawet bez niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz